Przeskocz do treści

Nie samym chlebem, czyli dzień otwarty w 33 BLT Powidz


Sezon pokazów i imprez lotniczych 2017 otwarty!

Co prawda mam ogromne zaległości z ubiegłego roku – bardzo obfitego w pokazy lotnicze – wrzucam zdjęcia z pokazów jakie odbyły się przy okazji święta 33 Bazy Lotnictwa Transportowego w Powidzu. Warunki do fotografowania nie były łatwe – pokazy pod słońce, ale cóż … Sezon 2017 ogłaszam za otwarty.

Pasteis de nata


W Portugalii w każdej piekarni, cukierni można kupić przepyszne ciastka wypełnione delikatnym nadzieniem w kolorze żółtym. Jeżeli kupujesz ich więcej niż  3-4 zapewne zostaną one zapakowane w kartonowe pudełeczko przewiązane ozdobnym sznurkiem lub wstążką. To są właśnie pasteis de nata.

Tak się rozsmakowałem w tych ciasteczkach, że po powrocie z urlopu postanowiłem też takie zrobić. Przepis na prawdziwe pasteis de Belem (te produkowane w lizbońskiej cukierni) zna tylko kilka osób na świecie. Przepis który prezentuję jest kompilacją kilku znalezionych w sieci.

Na 24 sztuki ciasteczek potrzeba:

  • 700 gram ciasta francuskiego,
  • odrobina masła do smarowania papilotek,
  • 24 papierowe papilotki do mufinów.

Na krem:

  • ½ litra mleka,
  • skórka z dużej cytryny,
  • 3 laski cynamonu,
  • 1 – 2 laski wanilii,
  • ½ szklanki mleka,
  • 5 czubatych łyżeczek mąki,
  • 2 szklanki cukru,
  • szklanka wody,
  • 7 żółtek.

½ litra mleka wlej do rondla, wrzuć skórkę z cytryny, laski cynamonu i wanilii i zagotuj. Mąkę rozmieszaj w ½ szklance mleka. Gdy mleko w rondlu zagotuje się, wlej mleko z mąką i gotuj jeszcze przez chwilę, żeby całość zgęstniała.

Do osobnego garnka wlej szklankę wody, wsyp 2 szklanki cukru i zagotuj. Od momentu wrzenia gotuj powstały syrop jeszcze około 3-4 minuty.

Syrop wlewaj powoli do masy mlecznej i całość dokładnie wymieszaj. Wylej wszystko na sitko i przetrzyj przez nie dokładnie. W powstałej masie nie może być grudek. Skórkę z cytryny, laski cynamonu i wanilii wyrzuć. Masę odstaw do wystudzenia. Dodaj do niej żółtka i dokładnie wymieszaj.

Wnętrze każdej papilotki posmaruj roztopionym masłem. Ciasto francuskie  rozwiń, usuń papier i ponownie zwiń. Rulon pokrój na krążki o średnicy około 15 mm. Każdy krążek rozgniataj w palcach tak długo, aż będziesz miał okrąg który w całości wypełni papilotkę (jak na zdjęciu).

Papilotki wstaw do foremki do pieczenia mufinów i do każdej z nich wlewaj masę z żółtkami. Jeżeli będziesz korzystać z metalowych foremek takich do pieczenia babeczek, to musisz je porządnie nasmarować masłem, bo będą problemy z wyjęciem gotowych ciastek. Wlewając masę pozostaw około 1 cm luzu od góry – podczas pieczenia masa zwiększa swoją objętość, więc musi mieć miejsce.

Ciastka piecz przez 16-17 minut w piekarniku rozgrzanym do 250 stopni. Na powierzchni masy powinny pojawić się ciemnobrązowe plamy – to skarmelizowany cukier.

Smacznego.

Nie samym chlebem, czyli pyttipanna.


Ponieważ do pierwszych pokazów lotniczych w tym roku w których wezmę udział  pozostało jeszcze trochę czasu, proponuję „coś na ząb”.

Pewien szwedzki  Youtuber który w nazwie ma słowo Food zaprezentował w swoim kanale danie kuchni skandynawskiej  – pyttipanna. Przepis wydał mi się interesujący, więc postanowiłem go wypróbować. Danie okazało się bardzo smaczne, wymagające (do jego przygotowania potrzebowałem aż czterech patelni J).

Dla dwóch osób  potrzeba:

  • kawałek mięsa wieprzowego (ja wykorzystałem kawałek pieczonego karczku – około 200 gram),
  • podobnej wielkości kawałek wołowiny (kupiłem udziec wołowy),
  • dwa duże lub trzy średniej wielkości ziemniaki,
  • duża cebula,
  • liść laurowy,
  • łyżeczka cukru,
  • 40-50 gram masła,
  • olej rzepakowy,
  • 2 łyżki sosu Worcestershire,
  • świeża pietruszka,
  • dwa jajka.

Cebulę pokrój w dosyć grubą kostkę. Na patelni rozgrzej odrobinę oleju i wrzuć cebulę.  Dodaj liść laurowy i po chwili łyżeczkę cukru. Pozwól cebuli się zeszklić.

Ziemniaki obierz i pokrój w grubą kostkę (1,5cm x 1,5cm) i usmaż je w głębokim oleju (ja to zrobiłem na głębokiej patelni ze sporą ilością oleju). Gdy będą  gotowe wyłóż je na ręcznik papierowy żeby usunąć tłuszcz.

Wołowinę pokrój w kostkę (2cm x 2cm) i wrzuć na mocno rozgrzany olej. Smaż przez chwilę.

Na dużej patelni rozgrzej masło i wrzucaj kolejno:

  • karczek wieprzowy pokrojony w kostkę ((2cm x 2cm),
  • po kilku chwilach wołowinę,
  • po kolejnych kilku chwilach ziemniaki i cebulę,
  • dopraw solą, pieprzem i sosem Worcestershire.

W tym samym czasie zrób jajka sadzone.

Gdy wszystkie składniki na patelni będą gorące wyłóż je na talerze, posyp obficie zieloną pietruszką, połóż jajko sadzone i kilka kawałków buraczków z zalewy octowej (ja wykorzystałem takie gotowe ze sklepu, ale autor przepisu z którego skorzystałem w swoim filmie podaje także  przepis na buraczki i domowy ketchup).

Nie samym chlebem czyli Dni NATO 2015 w Ostrawie


To już ostanie pokazy lotnicze w tym sezonie w jakich uczestniczyłem. W tym roku zabrakło w Ostrawie pokazu grupy akrobacyjnej na samolotach odrzutowych. Za to pokazy naszej grupy akrobacyjnej ORLIKI prezentują się coraz lepiej. Trzymamy kciuki 🙂 Jak zwykle miejscówka na polu buraczanym z którego są najlepsze widoki sprawdziła się. Teraz pozostało długie czekanie na przyszłoroczny sezon pokazów.

Nie samym chlebem, czyli SIAF 2015 cz.II


Zgodnie z wcześniejszą obietnicą oto druga część zdjęć z pokazów lotniczych Sliač 2015.

Nie samym chlebem, czyli SIAF 2015


29 i 30 sierpnia 2015 roku w miejscowości Sliač na Słowacji odbyły się międzynarodowe pokazy lotnicze. Bardzo fajna impreza lotnicza, którą (jak przystało na prawdziwego fana lotnictwa) obserwowałem przez wizjer mojego aparatu z terenu pola kukurydzy za ogrodzeniem lotniska 🙂

Relację dzielę na dwie części, bo zdjęć jest sporo.

Skoro tysiąc słów to jeden obraz zapraszam do galerii.

Smaki Portugalii


W tym roku spędziliśmy kilka urlopowych dni w Portugalii, w okolicach Porto. Kuchnia portugalska jest smaczna i każdy znajdzie w niej coś dla siebie. Według zapewnień „lokalesów” tradycyjnym portugalskim daniem jest Francesinha – szynka, kiełbasa,  kawałek pieczeni wieprzowej lub wołowej włożone pomiędzy dwie kromkami chleba, na które położone jest jajko sadzone nakryte kilkoma plastrami żółtego sera. Taka „kanapka” zalana jest sosem (jadłem z sosem mięsnym i pomidorowym) i podawana z frytkami – bardzo smaczne danie.

Innym specjałem kuchni portugalskiej, który próbowaliśmy i bardzo nam smakował było Bola de Alheira e queijo. Jak wytłumaczył nam przemiły Pan Kucharz, są to mięsno-serowe kulki wielkości dużego jajka smażone w głębokim oleju. Podawane były z białym pieczywem skropionym obficie oliwą. Pyszne.

Bodaj najważniejszym smakiem Portugalii okazał się smak Porto. Po wnikliwej i dogłębnej analizie organoleptycznej 🙂 trzech z odmian Porto – Ruby, Tawny i White jednomyślnie uznaliśmy za zwycięzcę Porto Tawny.

Portugalia ma wiele wspaniałych smaków do zaoferowania.

Nie samym chlebem, czyli jeden dzień w Normandii


Normandia – piękny region Francji, zachwycający swą prostotą architektury, krajobrazem oraz smakiem cydru i calvadosu. Jeszcze tu wrócimy.

Nie samym chlebem, czyli Bretania północna pigułce


Oto kilka zdjęć z naszej podróży po Bretanii. Przepiękne miejsca i urocze  miejscowości do których chcemy wracać. A że kraina jest duża, z długą linią brzegową to pomysłów urlopowych na kilka lat nam nie zabraknie. Zapraszam do galerii.

 

Nie samym chlebem, czyli Mont Saint Michel


Zwiedzając Bretanię czy Normandię nie można ominąć opactwa Mont Saint Michel. Jest to miejsce, w którym łączy się piękno architektury z cudem przyrody – przypływami i odpływami. Ukształtowanie terenu sprawia, że są tu największe pływy we Francji. Opactwo jest niezwykle zatłoczone przez turystów. Dla przyjeżdżających samochodami zorganizowane są parkingi (płatne 12,50 ϵ za cały dzień) z których turyści dowożeni są do opactwa autobusami (dla parkujących na parkingu bezpłatnie).

 

Nie samym chlebem, czyli spotkanie z historią w Normandii


Nasze drogi urlopowe zawiodły nas do miejscowości Saint-Laurent-sur-Mer w Normandii. Chcieliśmy odwiedzić miejsce lądowania aliantów na kontynencie w dniu 6 czerwca 1944 roku. Muzeum poświęcone walkom, plaża, pomniki zrobiły na nas ogromne wrażenie. To miejsce desantu miało nadany kryptonim „Omaha Beach”. Desantowali się w tym miejscu żołnierze amerykańskiej 1 Dywizji. W odległości 6,5 km na zachód znajduje się „Pointe Du Hoc” – umocnienia niemieckiego Wału Atlantyckiego na wybrzeżu klifowym. 30 metrową, pionową ścianę skał pokonali żołnierze 2 Batalionu Rangersów. Do dziś pozostały tam widoczne leje po bombardowaniach i ruiny betonowych umocnień artyleryjskich.

Nie samym chlebem, czyli Saint Malo w Bretanii


Saint Malo to średniowieczne miasto położone w północnej Bretanii. W XVII wieku stało się miastem korsarzy, którzy w imię Króla Francji łupili statki pływające pod banderami Anglii, Hiszpanii i Holandii. W sierpniu 1944 roku zostało prawie całkowicie zniszczone w czasie walk po lądowaniu sprzymierzonych w Normandii. Dziś jest to bardzo urocze miasteczko, ze wspaniale zrekonstruowanymi budynkami. Stanowi naszą „bazę wypadową” do urlopowego zwiedzania Bretanii.

Nie samym chlebem, czyli XI Małopolski Piknik Lotniczy


W dniach 27 i 28 czerwca odbył się XI Małopolski Piknik Lotniczy w Muzeum Lotnictwa Polskiego w Krakowie. Tegoroczna impreza była bardzo bogata pod względem prezentacji samolotów w locie. Niestety pogoda nie bardzo dopisała i na niebie dominowały wszystkie odcienie szarości. Natomiast widzowie dopisali, co widać było głównie w kolejkach do punktów gastronomicznych. Zapraszam do oglądania zdjęć.

Nie samym chlebem, czyli Aerofestiwal w Poznaniu


W dniach 13 i 14 czerwca w Poznaniu odbył się szumnie zapowiadany Aerofestiwal. Na jego temat napisano już chyba wszystko, więc daruję sobie spisywanie własnych przemyśleń – szkoda czasu. Lepiej oglądać zdjęcia. Zapraszam 🙂

Wojtku – dziękuję za kolejną udaną spotterską wyprawę.

 

Nie samym chlebem, czyli pokazy lotnicze w Pardubicach


Nie samym chlebem, czyli pokazy lotnicze w Pardubicach

Sezon imprez lotniczych  nabiera tempa. W dniach 6-7 czerwca 2015 roku odbyły się w Pardubicach jubileuszowe, 25 pokazy lotnicze. W tym roku pogoda dopisała aż za dobrze – bezchmurne niebo nie jest tym, co spotterzy  lubią najbardziej L. Dosyć ględzenia – zapraszam do galerii zdjęć.

Nie samym chlebem, czyli Spotters Day w bazie lotniczej Čáslav


Sezon fotografowania samolotów rozpoczęty. 14 maja w bazie lotniczej w miejscowości Čáslav (Czechy) odbyła się impreza dla fanów fotografii lotniczej. W roli głównej wystąpiły samoloty Saab JAS 39 Gripen z lotnictwa Czeskiego, Szwedzkiego i Węgierskiego. Latały także czeskie Aero L-159 Alca, jeden Let L-410 Turbolet oraz śmigłowce Mi 24 i Mi 17. Pogoda dopisała. Zapraszam do oglądania galerii zdjęć.

Nie samym chlebem, czyli Alpy Szwajcarskie


Na zakończenie opisu naszej podróży do Lombardii kilka zdjęć z drogi przez Alpy Szwajcarskie. Jechaliśmy drogami nr 3 i 27.

Nie samym chlebem czyli Villa Monastero w Varennie


Nad jeziorem Como, w miejscowości Varenna znajduje się zabytkowa posiadłość udostępniona dla zwiedzających – Villa Monastero. Spacer ogrodowymi alejkami był prawdziwą przyjemnością (pomimo niesprzyjającej pogody). Odwiedzającym okolice Jeziora Como polecamy zwiedzanie.

Nie samym chlebem, czyli Lombardia


Dla nas Lombardia to piękna kraina, wspaniałe widoki, przemili ludzie i liczne trattorie, bary i restauracje w których można dobrze zjeść i napić się włoskiego wina lub kawy przyrządzanej na wiele sposobów.

Nie samym chlebem, czyli Bergamo


Kolejnym miastem które odwiedziliśmy w tej podróży jest Bergamo. Zwiedzaliśmy stare miasto do którego można wjechać kolejką. Wąskie i kręte uliczki starego miasta zachęcają do powolnego spacerowania bez określenia kierunku. Liczne cukiernie sprawiają, że chcesz spróbować czegoś słodkiego. My spróbowaliśmy polenty – tutaj jest to słodki deser: dwa kawałki ciasta przedzielone warstwą kremu z zapewne sporą ilością alkoholu, otulone skorupką z masy przypominającej masę marcepanową. Bardzo smaczne

W Bergamo znajduje się sporo podziemnych parkingów na których można zostawić samochód. Cena za godzinę parkowania wynosi 2,20 ϵ.

 

Nie samym chlebem, czyli Mediolan


Niestety w Mediolanie byliśmy w czasie trwania wystawy światowej Expo 2015. Mnóstwo ludzi, mediów, policji, barier, płotów i wielu innych rzeczy. Miasto jest piękne. Dla zmotoryzowanych turystów świetnie zorganizowane. Dojechaliśmy samochodem do jednego z parkingów firmy ATM (tej która zarządza pracą metra). Listę takich parkingów znajdziesz na stronie www.atm.it Wielopoziomowy parking znajdował się bezpośrednio przy stacji metra, skąd można dojechać szybko, tanio i bezpiecznie w prawie każdy zakątek miasta. Bilet ważny przez 90 minut od chwili wejścia na stację kosztuje 1,50 ϵ. Dostępne są także bilety ważne cały dzień kosztujące 4, 50 ϵ. Koszt pierwszych 5 godzin parkowania samochodu na parkingu, to 2 ϵ.

W Mediolanie skupiliśmy się na odwiedzeniu Narodowego Muzeum Nauki i Techniki, w którym znajdują się drewniane modele skonstruowane na podstawie rysunków Leonarda da Vinci, a także eksponatu „dużego kalibru”.

W poszukiwaniu smaków podróży polecamy jedzenie w małych pizzeriach – tanio i smacznie. Zawsze należy jeść tam gdzie „lokalesi”. Bez względu na to jak źle wygląda lokal z zewnątrz, jeżeli wielu „tubylców” tam spożywa posiłki, to musi być dobre jedzenie 🙂

Nie samym chlebem, czyli Jeziora Alpejskie część II


Miasta leżące nad jeziorem Como są bardzo urocze. Wąskie uliczki zabudowane stylowymi kamieniczkami. Droga prowadząca wzdłuż jeziora miejscami jest tak wąska, że należy jechać ze złożonymi lusterkami. A Włosi bardzo luźno traktują przepisy drogowe – ograniczenia prędkości, linie ciągłe podwójne i zakazy wyprzedzania nie są wiążące. Pomimo tego myślę, że jeżdżą bezpiecznie, chociaż  samochodu mają bardzo często poobcierane 🙂

Podczas podróży odwiedziliśmy miasta: Menaggio, Como i Bellagio. Każde z nich ciekawe, zachęcające do spacerów wąskimi uliczkami lub promenadą nad jeziorem. Dla każdego coś fajnego.

W poszukiwaniu smaków podróży polecamy Risotto al Barolo con bocconcini di cinghiale – czyli risotto z ragout z dzika z winem Barolo.